Ok, przyznaję, zachowywałam się jak niezdecydowana idiotka. Czas z tym skończyć i przede wszystkim przełamać złą passę trzeciego dnia. Tym razem mi się uda, musi. Jak nie teraz to kiedy? We wrześniu idę do liceum i muszę być perfekcyjna. Mam jeszcze 42 dni. 2.09 jest jedna impreza na której muszę wyglądać zajebiście. Waga mi nie działa i to mnie dobija. Tęsknię za tą wieczną kontrolą.
Jak na razie zjadłam:
180g jogurtu naturalnego - 109 kcal
120g jabłka - 55kcal
Do tego trochę ćwiczeń i tak zakończyłam poranek.
Edit:
Już zdążyłam zjebać. Ach ta kontrola -,- Zrobię tak: jutro, pojutrze i popojutrze to pierwsze trzy dni diety bez bloga. Muszę się sama kontrolować. Każdego czwartego dnia będę zdawać wam raport z moich postępów. Nie chcę się wiecznie przecież użalać tylko zabrać się w końcu za siebie.